ŚLUB. SUKNIE.

Sadzę, że jest kilka zasad planowania charakteru ślubów. Gdy rodzinę mamy bardzo liczną, to  należy planować ślub gigant, gdy jednak niewielu członków rodziny zaszczyci naszą ceremonię, to można sobie pozwolić na dyskretne zaślubiny. Ale nie odwrotnie, bo czasem się tutaj marzenia rozbiegają.

No i nie będę pisała o takim sobie ślubie, ale o dobrze przemyślanej strategii ELEGANCJI i zachowania zasad. Zauważyłam w Polsce mało popularną CZERŃ w akcentach ślubnych. A to jest przecież szczytem elegancji! I współpraca obrazu tworzonego jako całość z Panem Młodym, przecież występującym w pięknym czarnym garniturze jak James Bond.

Jednak aby nie powielać częstych schematów wyboru takich akcentów i zachować tzw STYL i JAKOŚĆ, omówię tu kilka takich, na przykładach.  Oczywiście takich sukien nie znajdziemy w sklepach, ale można przerobić istniejące gdy sklep oferuje takie usługi i dysponuje projektantem na zamówienie. Jednak jako miłośniczka talentów i manufaktur polecam znalezienie w swoim mieście lub najbliższym, Lokalnej Projektantki. Osobiście znam kilka takich i mają świeżość, oryginalność, talent i doświadczenie w ręku, większe od niejednej pomysłodawczyni własnej sukienki.  Spełnią nasze marzenia w niesklepowy sposób.

Nie ma również nic bardziej wspaniałego jak przechowanie sukni dla pokoleń. Moja przyjaciółka kiedyś wyciągnęła taką sprzed wielu lat, wielka Francuska suknia z bufami, szok modowy lat 70tych, i mam kilka zdjęć w niej. Niesamowita to była chwila, niesamowita pamiątka tego pięknego dnia i cudowna zabawa we wspomnienia. Ktoś kto stawia na “rodzinę” powinien zachować suknię. To moja dobra rada. Oczywiście reguł nie ma, ale już mając te trzydzieści parę lat i obserwując życie, to własnie takie drobiazgi, nie drobiazgi nadają sens naszemu dojrzewaniu.

Najważniejsza uwaga przy wyborze sukni jest taka, że to suknia ma pasować do postaci i naszego wyglądu łącznie z proporcjami – absolutnie nie odwrotnie. Wtedy będzie DOSKONALE. I to musi ocenić ktoś z zewnątrz.

Zatrzymajmy się na najwyższym poziomie na jaki każda z Nas może sobie pozwolić.  Suknia pierwsza z lewej to klasyczne łączenie z czarnej delikatnej koronki z białą suknią. Takich wersji mamy mnóstwo, ale to co powszechnie dostępne nie iskrzy oryginalnością i stylowością. Tutaj mamy podrasowaną już suknię, ozdobę każdego ślubu. Ogromne znaczenie ma wstążeczka przeplatająca pas, która dodaje dziewczęcości i nie czyni sukni mdłej. Natomiast dól nie jest typowym zwieńczeniem dna sukni czarną koronką. O nie! Tutaj pozwolono sobie na LEKKOŚĆ, to koronkowa wstążka, lekko upięta, coś jak łąkowa sukienka kopciuszka. Mnóstwo tiulu. Sukienka przeznaczona dla blondynki o kręconych włosach, dokładnie jak na zdjęciu. Delikatny typ urody, będzie idealnie pasował Pannie.

Suknia z prawej to wersja bardzo elegancka, nie polecam radosnej aparycji i duszy, taka wersja pasować będzie poważnej, skromnej, powściągliwej kobiecie. No tak to już jest, że moda odzwierciedla duszę i należy się idealnie wpasowywać w strój jaki ma nas wyeksponować tak, aby wszystko pasowało jak ulał. Bo rozmawiamy o JAKOŚCI i o jedynym dniu w życiu (powiedzmy). Sukienka obszyta jest czarna lamówką. Welon dopełnia całość, również obszyty.  Pana strój powinien lekko podchodzić pod frak, ale lekko. Jak widać ton najwyższej elegancji podtrzymuje torebka zamiast bukietu kwiatów. Kto powiedział, że ma być bukiet? Sukienka ta ma swój niepowtarzalny jakościowy styl, bo lamówka co bardzo ważne, obszywa spód sukni dookoła. Nie byłoby tego charakteru jakości stylu gdyby właśsnie nie ten najważniejszy niuans.

Poniżej z prawej, piękna suknia z czarnym trenem. Takich trenów można tworzyć dowolność. Pasują tutaj do tego czystego podziału kruczoczarne włosy modelki. Gdyby to była blondynka, należałoby zamienić czarna wstążkę w talii, na zwiewniejszą kokardę w białym kolorze.  Jednak wzór białej koronki na czarnym tle jest akcentem bardziej pasującym brunetce.

Poniżej mamy dwie sukienki, to już słynny styl łączenia lekkości przezroczystych nawarstwionych tkanin. Spotkać można w internecie mnóstwo białych sukienek przewiązanych al’a Valentino czarnymi kokardami. Osobiście uważam to za “zużyty” pomysł. Te wielkie tiulowe kokardy są zapierające dech i idealnie komponują się z tkaniną sukni. Ważne tutaj, aby były z tego samego materiału wykonane. Zauważmy, że one nie są takie zwyczajne. NIE SĄ NUDNE! W lewej nieco zbyt prostej jednolitej sukience, która mogła by stać się “pusta”, mamy wąski trzeci skręcony lekko pasek zwisającej kokardy, i uchwyconą bardziej geometrię formy niż ”kokardkę”, to jest kokarda potraktowana rzeźbiarsko, natomiast druga suknia po prawej ma również wypuszczone dwie długie wstęgi, ale ponieważ dół sukni się nam jawi jako wzorzysty detal, to ta kokarda stanowi tylko tło łamiące monotonię. Ale też zauważmy, że z tyłu sukni  ma ona przedłużenie, co jest również ważnym detalem stanowiącym o stylu i jakości tej sukni i osób które ja tworzyły – artystów. Do takich sukienek fryzura powinna być jak najbardziej zbliżona do naturalnego upięcia, może nie ta jak na zdjęciach. Kolczyki absolutnie żadne, lub drobniutkie symbole, ale to zawsze zależy od niuansów.

Niżej jest młodzieżowa sukienka, prosto wykonana, ale przecięta w pasie ekstrawaganckim skórzanym czarnym paskiem. W takiej nieco futurystycznej, ale jakże eleganckiej sukience, można sobie pozwolić na wesołe wariacje na weselu. Pasuje młodym dziewczynom, z kantrastami. Ascetyczna fryzura, i jedynie dziewczęca kokarda na spince do włosów. Super. Takich skórzanych akcentów w sukni można mnożyć. Może mieć ona na przykład rozcięcie i przy dyskretnej odsłonie, może pokazywać skórzaną spódniczkę mini.  Wiele wyobraźni.

A obok, wybrałam najlepszą jakościowo parę. Jeśli decydujemy się na czarną górę całkowicie, to trzeba mocno uważać. Nie wskazany jest obfity biust, bo taka suknia postarzy. W ogóle im mniejsza będzie pani w obwodzie pod biustem i w talii tym lepiej dla takiej góry. Dół niekoniecznie musi być puchaty  jak na zdjęciu, może wtedy być jednolity aż do samego dołu w formie dzwonka. Tutaj będzie pasował ekstremalny (ale elegancki) kok, diamentowe klipsy i mocny makijaż nawet. Kokarda jakby dodaje kokieteryjności i dziewczęcości. Na taką suknię mogą sobie nawet pozwolić Panny Młode około 40, 50 gdy mają ładny dekolt, ale wtedy muszą go przysłonić tiulowym woalem.

Na  samym dole z prawej wkleiłam ciekawą suknię Art-Deco.  Gdybyśmy chciały wykorzystać płaty tkaniny czarnej jako dół sukni, to polecam właśnie styl geometryczny. Klasycznie jako całe przekrycie nawet z cekinami, byłaby to forma zbyt ciężka i postarzająca, i znów dość powszechnie stosowana. Tutaj mamy piękny detal w dwóch odcieniach, do tego pięknie opaloną skórę, klamra również Art-Deco. Jest to ciekawa suknia na ślub wieczorową porą. Klasycznie, ale ze stylem.  Ta informacja o mocno opalonej skórze jest bardzo ważna. Po pierwsze opalenizna dodaje lat, nie jest delikatna. Ślub ma zawsze charakter niewinności nawet jak już bardzo zawiniłyśmy. ;) Biel skóry, jej jasność to symbol czystości. Suknia również musi się komponować z jej kolorem.

Uważam, również subiektywnie, że Panna Młoda powinna mieć welon. To jest symbol. Zdjęcia ślubne z welonami są piękne. Kilka koleżanek żałowało, że nie miały welonów, a inne były szczęśliwe że im welony doradzono. Zawsze go można ściągnąć, ale niech będzie w gotowości. Niech będzie gigantyczny i niesamowity, niech ukrywa twarz i mówi: Uważaj kochany, nie jestem taka całkiem Twoja. ;)

I kilka tortów w których się zakochałam, bo jestem łasuchem tortowym.

Drogie Panie, śnijcie o ślubach, a wam się spełnią.