Do napisania tego artykułu, zainspirował mnie znajomy, miłośnik marki Ulysse Nardin („z kotwicą”)- oceniając wybrany prze ze mnie zegarek, dla niego – jako nieco bazarowy. To była lekka rozmowa, ale pomyślałam – „Matko Boska! Tak go wyniosłam na piedestał (wybierając mu najbardziej interesujący produkt, z jego ulubionej marki, pasujący do pasiastych koszul, garnituru, pozycji zawodowej i niebieskich oczu) a on odpłaca mi „bazarowo”.

Potem pomyślałam, że mam pewne artystyczne wyczucie i z całą pewnością odbieram obrazy inaczej i obcując z pewnymi osobowościami mogę dobrać jedno i drugie. (Choćby wizualnie).

Gadanie gadaniem, ale do rzeczy.

Na pierwszym zdjęciu jest właśnie ten zegarek – dlaczego TEN, dlaczego mnie zauroczył? Nie jest wcale w moim guście, nie wydaje się na pozór interesujący, aż tak bardzo jak w istocie jest. Aby zrozumieć jego klimat i ten wybór, trzeba również spojrzeć na jego braci.

Najpierw o emocjach: sam zegarek ZDJ. 1. przywodzi mi na myśl fale, ze starych pięknych rycin, Moby Dick, trochę starych filmów o morzu. Kojarzy mi się z niebem, albo z wodą o błękitnym kolorze, z tęsknotą za historyczną melodią ich życia. Niewątpliwie kotwica w logo jest bardzo wymowna, i zauważmy, że logo jest w starym stylu. Sugeruje ponadczasowość jakości. Zegarki były produkowane dla  marynarki wojennej na całym świecie. I uważam, że do dzisiaj zachowano w niektórych flagowych modelach ten kojarzący się styl morza, i takim klientom się go poleca. Jeśli chodzi o wygląd, pasuje do czarnych garniturów poprzez pasek i błękitnych, lub białych koszul. Pasiaste wzory tkanin wręcz obowiązkowe. To design, który rozkwitnie w parze z niebieskimi tęczówkami mężczyzny. Na pierwszy rzut oka wydaje się przesycony elementami, ale trzeba wiedzieć, że co styl to styl i swoje prawa ma. Tarcza zegarka ma zawierać podstawowe elementy, zachowane z historii jego funkcji. To nie były ozdoby – to były narzędzia pracy, a że wtedy manufaktura była wysokiej jakości to mamy arcydzieło na nasze czasy. Dzisiaj zegarek jest raczej zwyczajną ozdobą i często tandetą. Należy uważać by zegarek pasował do stroju jeśli ktoś z zamiłowaniem dobiera ten element garderoby, bo czasami sam zegarek może bardziej bić po oczach niż jego właściciel. A czasem odwrotnie, arcydzieło zszmatławimy koszmarna koszulą etc.

To co w tym i jego bratnich modelach uderza i jest fascynujące to kontrasty: powagi (jakby dla starszego klienta) ale , są całkiem dobrze komponowane ze stylem młodych facetów. Każdy dobierze coś dla siebie, pod kształt fryzury, pod kolor oczu, pod ‘to cos”. Niesamowite możliwości bo zegarek to element na który zwraca się uwagę, po prostu.

 

ZDJ. 2. W moich oczach zegarek (ale też dobrze zrobione zdjęcie, ba!) przywołał moją ulubiona komedię „Pół żartem pół serio”. Gdy Tony Curtis udający milionera, płynie tyłem piękną, drewnianą łodzią. Cały klimat tego miejsca, wieczoru, romantyzmu, morskiego drewna, elementów marynistycznych– zawarty jest w designie tego zegarka. On jest cichy w swoich skromnych kolorach, ale krzykliwy w wyobraźni. Uwielbiam takie kontrasty! Spacer z gwiazdą po molo w świetle lamp oświetlonej przystani. Taki zegarek się nie znudzi jeśli nie  ma być tylko biżuterią. To zachęta na coś więcej mimo niepozornej kolorystyki.

ZDJ. 3. odczułam w pierwszej chwili jak element silnika U-boota. Nie jest siermiężny, raczej delikatny, ale jest w nim coś, jakbym zaglądała przez dziurkę od klucza w głąb historii. Jakby miał mi zaraz wyświetlić czarno biały film o pracy ludzi na morzu. Jak się ubierali, kim byli, jak przeżywali swoje tęsknoty i miłości.  Trzeba zaznaczyć, że te wszystkie elementy na tarczy nie mogą być odczytywane jako  składzik bazarowy. To “zachowana konstrukcja” ordynarnych  grubych  blach z tłoczonymi literami malowanymi na biało, które się nakręcało wielkimi śrubami na elementy kokpitów. Do dziś widoczne w starych samolotach. One nie miały formy artytstycznej, one były obcięte wokół liter by zmniejszyć ciężar do minimum.  To stalowe przepisy. A że moda była na wielkie litery, to wyglądało śmiesznie i nie logicznie z naszego punktu widzenia. To wymowa, a nie zbiór elementów.  Zachowano w małym zegareczku tą konstrukcję pierwotną.

 

ZDJ 4. Zegarek w podobnym stylu ale innej marki Carl Friedrich Bucherer, oraz jego dwie wersje stylizacyjne. Prawda jakie to zabawne, z jednej rzeczy komponować dwa różne style, klasyczny i młodzieńczy.

To co najbardziej mnie zafascynowało w elegancji tego zegarka, to to, że widać TO, że został stworzony dla gentelmana! I rzeczywiście czytając historię, założyciel tej marki, koncentrował się na indywidualnej pracy z klientem. BRAVO! Biję samej sobie. Bo dokładnie to odczułam komponując obok różę, piękny hotel, klasykę dobrego stylu i letniego życia. Zegarki tej marki są chyba najbardziej stylowe.

Nieco więcej o wersji drugiej. Doskonale będzie pasował ten zegarek, do facetów z bujnymi włosami, mogą to być dłuższe fale, ale coś sexy, lekki zarost, miękka broda. Brązowe skórzane kurtki, broń boże tweedowa, sztruksowa marynarka, bo styl zmienimy w męczący marazm stylu. Buty bardzo mi się podobają, są lekkie sportowe, białe akcenty komponują się z białkami na tarczy zegarka. Torba przez ramię, idealna byłaby prosta klapa brąz, obszyta jasną beżową lamówką.

O co biega w tym wszystkim, jeśli zegarek taki będzie na starym nieciekawym facecie – straci swoją barwną ideologię, nie poruszy wyobraźni, wyda się stary być może i nieciekawy, postarzy faceta który go nosi. Nie ozdobi go, właśnie wówczas będzie bazarowy, albo ogarnie nas zniesmaczenie. Zlanie kolorów marynarki, z kolorem zegarka jest błędem gdy mamy na sobie więcej kolorów. Inaczej jest gdy mówimy o garniturach. To pewien minimalizm.

 

ZDJ.5. TO mistrzostwo, ten zegarek jest „prawidłowy”. Niebieskie wskazówki jak wąsiki, widoczny mechanizm, jak „serduszko” zegarka. Piękna czcionka i podziałka minutnika. Niebieski dobrze komponuje się z bielą i srebrem. Wzrusza jego prostolinijne piękno. To jak osobowość, nieskalana, dobroduszna, ale posiadająca godność osobistą. To przypomnienie o wolności, o nie pospiechu. Podnieśmy głowę do góry, a zobaczymy błękit i chmury. Wcale, a wcale nie kojarzy mi się z dojrzałym facetem ten fason. Wręcz przeciwnie, jest bystrym obserwatorem. To że jest sfotografowany na jasnym tle, trochę kojarzy mi się z talią kart, czystością symboli,  Zegarek A. Lange & Söhne został okrzyknięty najlepszym niemieckim zegarkiem. Czy to dziwi? Nie. Choć inne zegarki tej marki mi osobiście nie przypadają do gustów, ale styl mają. “Rozpoznawalne są po trzykwartowej tarczy”, wyczytałam.

ZDJ. 6. To też L&S , który mi spasował, jest wspaniałym uczuciem patrzeć na bijący spokój, tej tarczy. Szarość podobnie jak w ubraniach ma pewien dymny charakter. Według mnie, pasuje do introwertyków, ludzi spokojnych, ascetycznych, ale zaskakująco wystylizowanych. Trochę do salonowych yuppie, co pasowałoby do historii zegarka, salonowego nota bene. Stalowy styl ubrania, o gładkich powierzchniach można przełamać kraciastymi mięciutkimi szalikami. Super model na zdjęciu w tym szaliku. Podoba mi się. To elegancki zegarek, i nawet nosząc sportowo się, trzeba by pamiętać, aby dodać coś mięciusiego, nonszalancko do T-shirta albo prostej bluzy.

 

Jeszcze prezentuję kilka flagowców drogich marek, ZDJ.7. najstarsza manufaktura świata zegarków na rękę i to POLAK! Antoni Norbert Patek. Ten zegarek nie będzie pasował do garnituru. Dla niego są sweterki! Okularnicy, zakochani w literaturze i białych żaglach. Minimaliści wnętrz. Charakterystyczna jest w tym zegarku mała wskazówka z kółeczkiem, to ona tworzy finezję. Wyobraźmy sobie go na nagdarstku, niepozorny, plaskaty. Straci barwę źle skomponowany, trzeba wydobyć jego charakter. Granatowy pasek ułatwia stylizację, ale można pokusić się na beż, do bezowych swetrów. na tarczy widoczny jest “ruch”, “szum”, jakieś drgania. Tonując stylizację wypuścimy te drobne drgawki na świat. Gdzieś w nim jest jego własne życie wewnętrzne.

 

ZDJ.14. Cholernie mi się podoba, gdy pierwszy raz zobaczyłam zegarek, pomyślałam że mnie znudzi. Ale tak nie jest. Cavalli to wyjątkowy kreator. Pomógł mi w wydobyciu świeżości i zabawy tym zegarkiem klasykiem robionym na zamówienie. Drugie buty to Prada, wszystko kwestia zestawień. Poszalałabym z błyszczącymi tkaninami, bo zegarek jest doskonałą równowagą dla ekstrawagancji stroju.

Ah, niuanse niuanse, to coś czym się można delektować!  Dobrej zabawy.